Artykuł > Wstydziłem się mojej ukochanej
Wstydziłem się mojej ukochanej
Wstydziłem się mojej ukochanej

Na początku związku Michał tryskał ze szczęścia, że poznał Ilonę. Dopóki nie przedstawił ją swoim znajomym, miał ją za swój ideał. Później pojawiły się pewne komplikacje i problemy, o których nie chciał z nią rozmawiać.

Przez pierwsze kilka tygodni byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Poznałem Ilonę piękną, długowłosą blondynkę o cudownym głosie. Miała wszystko to, co mieć powinna prawdziwa kobieta. Szybko jednak zmieniłem zdanie a dokładniej wtedy, kiedy postanowiłem ją przedstawić moim znajomym.

Coś we mnie się ruszyło i zacząłem się czuć głupio z jej powodu. Jako pierwszy, który skrytykował Ilonę był mój najlepszy przyjaciel. Uznał, że Ilona ma grube nogi. Dokąd nie usłyszałem tych słów, uważałem że Ilona jest chodzącym ideałem. Nie miałem żadnych zastrzeżeń, co do jej wyglądu, niestety po tym niemiłym spotkaniu moje uczucia zaczęły się burzyć.

Komentowali : ‘Skąd ją wziąłeś? Gdzie Ty chłopie masz oczy?’ Ich głupie dogryzki zaczęły mnie dobijać i moje uczucia do Ilony zaczęły stopniowo wygasać. Sprawa wyglądu nie była jedynym problemem.

Ilona wiedziała, że moi kumple nie przepadają za nią i wszystko grało ze wzajemnością, bo ona też ich nie lubiła. Nigdy nie miała dobrego zdania o nich. Próbowałem kilka razy z nią o tym porozmawiać, ale niestety nic to nie dało. Często odzywała się do moich kumpli dosyć specyficznie i nigdy jej to na sucho nie uchodziło.

Kiedy dochodziło do naszych wspólnych spotkań, w którym uczestniczyli też moi znajomi, Ilona zachowywała się bardzo dziwnie i czasami wręcz ordynarnie.

Pewnego dnia miała miejsce sytuacja, która niemalże zadecydowała o naszym rozstaniu. Były to urodziny mojego kolegi, Filipa. Ilona zachowywała się tragicznie i bardzo niestosownie. Ciągle na mnie wisiała i nie dała nawet nikomu się ze mną przywitać. Najgorsze było to, że nawet nie mogłem z nikim porozmawiać, bo kto do mnie zagadał został zagłuszony przez ciągle stękającą moją dziewczynę. Odnosiła się bardzo arogancko i złośliwie do ludzi, którzy chcieli z nią złapać jakiś wspólny język.

Z biegiem czasu miałem jej serdecznie dosyć. Robiłem wszystko celowo, aby tylko ją omijać szerokim łukiem. Zmuszałem się do spotkań z nią. Wszystko minęło, nie byłem już tak szczęśliwy, jak na początku. Kiedyś to marzyłem, aby ją zobaczyć.

Nadszedł moment, kiedy to zacząłem jej całkowicie unikać. Nie odpowiadałem na jej telefony i wiadomości, którymi mnie zasypywała. Nie potrafiła zrozumieć, że nie chcę z nią utrzymywać żadnego kontaktu. Mój brak odzewu jeszcze bardziej ją motywował do atakowania mojej osoby. W czasie jednej godziny potrafiła wykonać 50 telefonów i napisać 100 smsów. To stawało się chorobą. Szukała ciągle pretekstów, aby nasze drogi się spotkały, ja natomiast zacząłem czuć do niej jeszcze większą niechęć. Sądziła, że jestem egoistą i życzyła mi samych najgorszych rzeczy. Byłem na językach jej wszystkich koleżanek, robiła ze mnie wariata na każdym kroku i próbowała udowodnić wszystkim, że to ja jestem winny naszemu rozstaniu a na dodatek oczerniała moich kolegów. Pewnego dnia odpuściłem i postanowiłem się z nią spotkać, aby wytłumaczyć jej wszystko i zakończyć tą chorą relację. Było to ostatnie nasze spotkanie, którego nie wspominam dobrze do dzisiaj.

Jak myślicie, kto był w tym układzie czarną owcą? Ilona czy Michał?

Admin
Admin
Data dodania artykułu: 14.04.2014
Samotne online
0
Samotni online
0