Czy higiena ma znaczenie…

Lipiec 7, 2010 w Ogólne Autor: Ciocia Dobra Rada

Trochę przeraża mnie, że ktoś może mieć wątpliwości i szukać odpowiedzi na to jakże zacne, proste, kluczowe, ale i retoryczne pytanie. Powinno się je skwitować ulubionym zwrotem Homera Simpsona – D’oh*…?

Skoro jednak musisz to usłyszeć, to tak, Misiu Pysiu, higiena ma znaczenie. Świeży oddech ma znaczenie, czyste ubranie ma znaczenie, dezodorant – yeah, ma znaczenie. Wszystko co sprawia że wyglądasz, pachniesz lub smakujesz (?) nieświeżo sprawia, że jesteś równie atrakcyjny, jak zgniłe jajko lub przeterminowany serek.

Zresztą, pomyśl sam. Pijesz przeterminowane mleko? Zwietrzały sok? Jesz zjełczałe masło albo stęchły ser? Dlaczego? Bo śmierdzi, cuchnie i ogólnie nie nadaje się do spożycia. I wierz mi, skoro nie chciało Ci się poświęcić kilku minut czasu na to, aby zadbać o siebie, nikt nie będzie sobie Tobą zawracał głowy. Znacznie lepiej odsunąć się od Ciebie na bezpieczną dla wszystkich zmysłów odległość.

Ilustracją dla tego wpisu miała być bardzo stara reklama jakiejś pasty do zębów, gdzie młody człowiek bardzo chciał postawić na swój urok osobisty, a tata dentysta opowiadał mu o znaczeniu świeżego oddechu. I – jak nie lubię się zgadzać z tatusiami – tak muszę przyznać, że w tym konkretnym przypadku miał rację. Po prostu te kilka ruchów szczoteczką i gąbką, poprawione kilkoma kroplami perfum może dać Ci znacznie więcej, niż genialne dowcipy i nie mniej genialne teksty i tekściki. Po prostu higiena jest sprawdzona, a Twoje poczucie humoru… będzie musiało przejść jeszcze nie jedną próbę…

Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda Homerowe D’oh, to wygląda ono tak: